Meghan gra dziennikarkę z Los Angeles, której marzeniem jest prowadzenie wiadomości w jednej z czołowych stacji telewizyjnych. Wszystko wywraca się do góry nogami, gdy rzuca ją narzeczony, a dziewczyna traci szansę na awans. Ale od czego są najlepsze przyjaciółki! Ubierają ją w prowokacyjną żółtą sukienkę i organizują szalony wieczór na mieście.
Atmosfera najmodniejszego nocnego klubu wszystkim poprawia nastrój i nawet urocza Meghan zaczyna zuchwale flirtować z przystojnym barmanem, Gordonem (James Marsden). To, co wydarzyło się następnego dnia, gdy Meghan obudziła się w mieszkaniu Gordona, w zupełnie nie znanej sobie dzielnicy LA, uruchomiło serię niefortunnych zdarzeń. I tak, w jeden dzień, porządna dziewczyna przeżyje kilka mało chwalebnych przygód. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
wtorek, 11 sierpnia 2015
środa, 29 lipca 2015
ILUZJA
Pierwsze sceny sprawiają, że widz z radością
czeka na to, co wydarzy się dalej. Poznajemy cztery osoby, które łączy
zamiłowanie do sztuczek. Grany przez Eisenberga flirciarz zarabia na życie
pokazując sztuczki z kartami i zabawiając rozrywkowe towarzystwo. Osbourne
(Harrelson) to mentalista, czyli osoba zajmująca się analizowaniem ludzkich
zachowań, wiedzą o gestach i naszej naturze, a używając na dodatek hipnozy, z
łatwością jest w stanie stwierdzić, czy ktoś kogoś zdradza i zarobić na tym
pieniądze. Jedyna kobieta wśród magików, grana przez Islę Fisher, urządza show,
w czasie którego zostaje zamknięta w akwarium i ma niewiele czasu na uwolnienie
się przed piraniami. Ostatni z czwórki jest zdecydowanie najmniej charyzmatyczny
i jego braku obecności w niektórych scenach w ogóle nie odczujemy – mowa o
złodziejaszku znającym się bardziej na kradzieżach niż wymyślnych sztuczkach. W
tę postać wciela się Dave Franco.
Czwórka dostaje tajemnicze zaproszenie, lecz kto
je wysłał i w jakim celu dowiemy się dopiero pod koniec filmu. Tymczasem akcja
przeskoczy do przodu, gdy bohaterowie stają się znanym na całym świecie zespołem
magików. Ich show w New Vegas przyciąga jednak uwagę policji – okazuje się, że
podczas pokazu udaje im się ukraść pieniądze z jednego z francuskich banków. Do
akcji wkracza FBI oraz Interpol. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
BYŁ SOBIE CHŁOPIEC
‘Był sobie chłopiec’ to opowieść o niezwykłej przyjazni dobiegającego czterdziestki playboya i lekkoducha Willa i odrzucanego przez rówieśników dwunastolatka Marcusa. Choć na pierwszy rzut oka wydaja się zupełnie różni, to z czasem odkrywają jak wiele maja ze sobą wspólnego i ze dużo mogą się od siebie nauczyc. Z pozoru to kolejny film z happy endem o tym, co w życiu najwazniejsze. Jednak zdecydowanie wyróżnia się spośród wielu tego typu historii. Niemała w tym zasluga swietnego scenariusza na podstawie książki Nicka Hornby’ego. Autor w niezwykle trafny, nieco ironiczny sposób i z humorem przedstawia problemy bohaterów pokazując na ich przykładzie prawde o wspolczesnym trybie zycia. Niekiedy jest to prawda naprawdę gorzka i smutna. Wielkie wrazenie zrobila na mnie kreacja Hugh Granta. Po raz kolejny udowodnił, ze stworzony jest do rol zblazowanych londynczykow, których myśli zaprzątają wyłącznie kobiety i niechec do wszelkiej pracy. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
poniedziałek, 1 czerwca 2015
SLUMDOG.MILIONER Z ULICY
Film autorstwa Danny’ego Boyle’a pokazuje codzienne i brutalne życie slumsów w Bombaju. Młody chłopak imieniem Jamal zostaje poddany bolesnym torturom. Jak się później dowiadujemy wszystko to po to, by przyznał się do oszustwa w słynnym teleturnieju „Milionerzy”. Cała historia jest łatwa do przewidzenia i mało wartościowa.
Udaje mu się dojść tak daleko, zna odpowiedzi na każde pytanie tylko dlatego, że wszystko przeżył i stanowi to osobny rozdział w jego życiu.
Pragnę wyrazić się krytycznie na temat tego filmu. Jest płytki, nie pobudzający do refleksji. Dziwnie nazywać taki film dramatem skoro z greckiego drama oznacza akcję, a film nie przedstawia nic ciekawego. Jeśli ktoś lubi filmy ze słabą fabuła oraz kończące się happy endem, to jest to film dla niego. Odradzam go osobom, które lubią akcję i pełen niespodzianek, rozwój akcji. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
Udaje mu się dojść tak daleko, zna odpowiedzi na każde pytanie tylko dlatego, że wszystko przeżył i stanowi to osobny rozdział w jego życiu.
Pragnę wyrazić się krytycznie na temat tego filmu. Jest płytki, nie pobudzający do refleksji. Dziwnie nazywać taki film dramatem skoro z greckiego drama oznacza akcję, a film nie przedstawia nic ciekawego. Jeśli ktoś lubi filmy ze słabą fabuła oraz kończące się happy endem, to jest to film dla niego. Odradzam go osobom, które lubią akcję i pełen niespodzianek, rozwój akcji. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
RUBY SPARKS
Ciężki jest żywot człowieka sukcesu. Weźmy dla przykładu pierwszą z brzegu popularną pisarkę bądź pisarza. Stephanie Mayer? Nie pasuje? Ok, wybierzemy kogoś innego… Już wiem – Calvin Weir-Fields będzie idealny. W wieku 19 lat swoim debiutem wdrapał się upragniony przez wielu szczyt zestawiania bestsellerów "New York Timesa". Stamtąd podobno gwiazdy są na wyciągnięcie ręki. Sława, oddanie wiernych czytelników, bogactwo i… nasz bohater przez dekadę nie stworzy nic godnego uwagi poza kilkoma nowelkami. Nieszczęsny brak weny wygodnie rozgościł się w jego czterech ścianach. Co tu począć? Piętno geniusza mocno ciąży, wydawcy dopominają się nowego arcydzieła, a twórczy impas ciągle zagląda w oczy. Może zapisać się do sprawdzonego terapeuty? A tak, zapomniałem wspomnieć - Calvin już od jakiegoś czasu uczęszcza na spotkania z doktorem Rosenthalem. I właśnie za radą przyjaciela, dobijający trzydziestki autor napisze króciutkie opowiadanie, które przerodzi się w wielostronicową powieść obracającą się wokół wyśnionej kobiety Calvina. Dwudziestoparolatka z Dayton w Ohio, malarka, amatorka kina grozy, starająca się zawsze kibicować słabszym – czyżby dziewczyna marzeń? Prawdziwe harce pisarza z Ruby zaczną się jednak wtedy, gdy pewnego dnia z kart książki przeniesie się ona do… apartamentów twórcy. W końcu nie od dziś wiadomo, że pióro, a w tym konkretnym przypadku maszyna do pisania, to naprawdę potężna broń…
Sama "Ruby Sparks" nie za bardzo pozwala ustawić się w jednym szeregu z koleżankami odzianymi w tradycyjny i nieco już zmechacony sweterek ze zgrabnie wyhaftowanymi słowami: rom-com. W zasadzie bliżej jej do miana duchowej siostry Summer z "500 dni miłości" czy dalekiej krewnej "Zakochanego bez pamięci". W takim towarzystwie odnajdzie się bez kłopotu. Wymienione tytuły za nic mają sobie podążanie sprawdzonymi gatunkowymi szlakami czy dobrodziejstwo schematycznej narracji. Warto o tym pamiętać i nie oczekiwać, by nasza panna nagle zaczęła śpiewać refren słodkiego love story. Owszem i takie nuty pojawią się w jej skoroszycie, ale nie na nich opiera się ta piosenka. Scenariusz autorstwa Kazan zajął miejsce wymarzonego partnera dla nieszablonowego podejścia do kina, jakie zdają się reprezentować Dayton i Faris. Sprytnie uciekają oni od ogrywania po raz tysięczny motywu z serii zatytułowanej: love conquers all; zaserwowana przez nich historia stanowi raczej subtelny pastisz standardowych losów zakochanej pary. Polecam i pozdrawiam Markopolo97

Sama "Ruby Sparks" nie za bardzo pozwala ustawić się w jednym szeregu z koleżankami odzianymi w tradycyjny i nieco już zmechacony sweterek ze zgrabnie wyhaftowanymi słowami: rom-com. W zasadzie bliżej jej do miana duchowej siostry Summer z "500 dni miłości" czy dalekiej krewnej "Zakochanego bez pamięci". W takim towarzystwie odnajdzie się bez kłopotu. Wymienione tytuły za nic mają sobie podążanie sprawdzonymi gatunkowymi szlakami czy dobrodziejstwo schematycznej narracji. Warto o tym pamiętać i nie oczekiwać, by nasza panna nagle zaczęła śpiewać refren słodkiego love story. Owszem i takie nuty pojawią się w jej skoroszycie, ale nie na nich opiera się ta piosenka. Scenariusz autorstwa Kazan zajął miejsce wymarzonego partnera dla nieszablonowego podejścia do kina, jakie zdają się reprezentować Dayton i Faris. Sprytnie uciekają oni od ogrywania po raz tysięczny motywu z serii zatytułowanej: love conquers all; zaserwowana przez nich historia stanowi raczej subtelny pastisz standardowych losów zakochanej pary. Polecam i pozdrawiam Markopolo97


wtorek, 26 maja 2015
127 GODZIN
Danny Boyle, twórca oscarowego „Slumdoga”, znów nakręcił film o człowieku znikąd, który zdobywa sławę wyłącznie siłą własnego uporu. „127 godzin” to obraz zupełnie inny od poprzedniego dzieła Brytyjczyka. Co nie znaczy, że gorszy.
Bohater pakuje się do drogi. Bierze ze sobą sprzęt wspinaczkowy, manierkę z wodą, mapę, ale zapomina szwajcarskiego scyzoryka, czego potem będzie bardzo żałował. Zostawia za sobą cywilizację symbolizowaną przez neony Burger Kinga, KFC i Starbucksa i wyrusza na podbój dziczy. Jeszcze nie wie, że wróci dopiero pięć dni później, straciwszy półtora litra krwi i jedną rękę, ale bogatszy w niepowtarzalne przemyślenia.
Tak zaczyna się historia, która wydarzyła się naprawdę. W 2003 r. 27-letni Aron Ralston podczas wycieczki po pustyni w stanie Utah został uwięziony w kanionie po tym, jak spadający głaz przygniótł jego prawą rękę. Po tytułowych 127 godzinach opresji zdesperowany podróżnik odciął sobie zmiażdżone przedramię tanim scyzorykiem i zszedł w palącym słońcu z 20-metrowej ściany, żeby w końcu odnaleźć pomoc. Jak potem mówił, gdyby helikopter ratunkowy wypatrzył go zaledwie pół godziny później, umarłby z upływu krwi. Dziś jednak żyje, ma się dobrze i dalej zdobywa niedostępne części świata. Polecam i pozdrawiam Markopolo97 Pamiętajcie żeby się nie poddawać ...
Tak zaczyna się historia, która wydarzyła się naprawdę. W 2003 r. 27-letni Aron Ralston podczas wycieczki po pustyni w stanie Utah został uwięziony w kanionie po tym, jak spadający głaz przygniótł jego prawą rękę. Po tytułowych 127 godzinach opresji zdesperowany podróżnik odciął sobie zmiażdżone przedramię tanim scyzorykiem i zszedł w palącym słońcu z 20-metrowej ściany, żeby w końcu odnaleźć pomoc. Jak potem mówił, gdyby helikopter ratunkowy wypatrzył go zaledwie pół godziny później, umarłby z upływu krwi. Dziś jednak żyje, ma się dobrze i dalej zdobywa niedostępne części świata. Polecam i pozdrawiam Markopolo97 Pamiętajcie żeby się nie poddawać ...
niedziela, 24 maja 2015
CAŁKIEM ZABAWNA HISTORIA
Historia 15-letniego chłopca o imieniu Craig, który cierpi na depresję. Chłopak decyduje się na leczenie w szpitalu psychiatrycznym, ale zostaje skierowany na oddział dla dorosłych. Tutaj poznaje całą plejadę barwnych postaci, z których wiele jest znacznie bardziej szalonych niż on, a także tajemniczą dziewczynę, która jest w jego wieku... Polecam i pozdrawiam Markopolo97
czwartek, 21 maja 2015
1000 LAT PO ZIEMI
Po tym, jak doprowadzono Ziemię do upadku, ludzie
musieli opuścić rodzimy glob i skolonizować inny świat. Jak wskazuje tytuł,
właściwa akcja ma miejsce 1000 lat po tym wydarzeniu. Ludziom udało się
zasiedlić sporą część innej planety, ale wciąż borykają się z mieszkającymi tam
potworami. Młody Kitai Raige (Jaden Smith) dorasta pod ogromną presją: jego
ojciec, Cypher (Will Smith), należy do elitarnej jednostki wojskowej, większość
czasu spędza poza domem, a gdy już wraca do swojej rodziny, traktuje chłopaka
jak zwykłego kadeta, a nie jak własnego syna. Matka Kitaia, chcąc poprawić
rodzinne relacje, proponuje, by młody chłopak wyruszył wraz z ojcem do placówki
szkoleniowej. Niestety, statek kosmiczny rozbija się na planecie objętej
najwyższym stopniem kwarantanny – Ziemi. Na miejscu okazuje się, że z całej
załogi przeżyli tylko Kitai i Cypher, lecz ten drugi jest ciężko ranny. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
środa, 20 maja 2015
SALA SAMOBÓJCÓW
Osobliwa postawa nazwana (sub)kulturą emo nawet w gronie młodych ludzi uchodzi za infantylną, bo poza rozpaczliwym pragnieniem zwrócenia na siebie uwagi, wyniosłym odwróceniem się od świata, jest niczym innym niż zwykłą pozą, modą skrywającą bezradność i lęk przed rówieśnikami. 30-letni reżyser podszedł do sprawy bardzo poważnie. Malującemu oczy Dominikowi (Jakub Gierszał), uczniowi dobrego społecznego liceum, nadał rysy tragiczne. Chłopak nie ma w domu oparcia, gdyż jego rodzice to pławiący się w luksusie karierowicze, nieczuli, niekochający, lodowaci. W szkole staje się pośmiewiskiem, bo wychodzi na jaw, że jest gejem.
Można ten dramat odczytać jako szlachetny protest przeciwko polskiej homofobii albo próbę opisania destrukcyjnej siły Internetu (połowa filmu dzieje się w sieci, gdzie bohater znajduje zrozumienie w gronie podobnie odrzuconych). Ambicje Komasy sięgają jednak głębiej, co widać w mnożeniu psychologicznych napięć, przyspieszonej narracji, starannej warstwie wizualnej, podporządkowanej budowaniu atmosfery osaczenia i egzystencjalnej trwogi bohatera. Sęk w tym, że Dominika nie sposób polubić, a przerysowani, grający jakby w innym utworze rodzice nie pomagają przejąć się jego tragedią. Komasa udowodnił, że ma wyczucie, reżyserski nerw, wrażliwość na problematykę obyczajowo-społeczną. Oby jak najszybciej mógł nakręcić swój kolejny film. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
Można ten dramat odczytać jako szlachetny protest przeciwko polskiej homofobii albo próbę opisania destrukcyjnej siły Internetu (połowa filmu dzieje się w sieci, gdzie bohater znajduje zrozumienie w gronie podobnie odrzuconych). Ambicje Komasy sięgają jednak głębiej, co widać w mnożeniu psychologicznych napięć, przyspieszonej narracji, starannej warstwie wizualnej, podporządkowanej budowaniu atmosfery osaczenia i egzystencjalnej trwogi bohatera. Sęk w tym, że Dominika nie sposób polubić, a przerysowani, grający jakby w innym utworze rodzice nie pomagają przejąć się jego tragedią. Komasa udowodnił, że ma wyczucie, reżyserski nerw, wrażliwość na problematykę obyczajowo-społeczną. Oby jak najszybciej mógł nakręcić swój kolejny film. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
wtorek, 19 maja 2015
WIĘZIEŃ LABIRYNTU
Thomas zostaje wyciągnięty z metalowego pudła, przypominającego windę. Trafia w ten sposób do dziwnego miejsca, Strefy. Nie pamięta nic - poza tym, jak ma na imię. Jest człowiekiem bez przeszłości, bez właściwości. Prawie idealnym Nikim, podobnym do innych chłopaków, których właśnie ma okazję poznać. To, co określa każdego z nas, co stanowi punkt odniesienia - przeszłość, dla niego - dla nich jawi się jako coś upragnionego i niedostępnego. Thomas nie zna odpowiedzi na pytania: skąd się wziąłem? Kim byli moi bliscy? Co mnie ukształtowało? Co było, zanim trafiłem do Strefy? Powoli, każdego dnia zaczyna uświadamiać sobie, że jednak istniała jakaś przeszłość i że ktoś lub coś mu ją odebrało. Tym, co udaje mu się mimo wszystko przypomnieć, nie chce się z nikim dzielić. Z pojedynczych okruchów nie potrafi sklecić spójnej wizji. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
poniedziałek, 18 maja 2015
WILK Z WALL STREET
Film został oparty na autentycznej historii Jordana Belforta, który po załamaniu
giełdy w 1987 roku zbił fortunę na akcjach tzw. „spółek śmieciowych”. Założona
przez niego firma, początkowo zatrudniająca tylko grupę najbliższych przyjaciół,
dzięki odważnym (i nie do końca etycznym czy legalnym) działaniom przeobraziła
się w potężny dom maklerski generujący milionowe zyski. Sam Belfort został
krezusem właściwie z dnia na dzień, naiwnością jednak byłoby sądzić, że to go
zadowoli. Wręcz przeciwnie: apetyt rośnie tu w miarę jedzenia. Wilk sprawia, że
Gordon Gekko wydaje się rozsądnym, skromnym dżentelmenem z zasadami. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
niedziela, 17 maja 2015
ZAMIANA CIAŁ
„Zamiana ciał” to typowa, głupawa komedia amerykańska, oparta na schemacie powtarzanym od lat. Jak sugeruje tytuł, główni bohaterowie, Mitch – wieczne dziecko, podrzędny aktorzyna i poszukiwacz przygodnych romansów oraz Dave – korporacyjny prawnik u progu awansu z ułożonym życiem rodzinnym, po wieczorze mocno zakrapianym wypowiadają życzenie i zamieniają się ciałami. Pech chciał, że pod magiczną fontanną, która następnego dnia znika.
Jakież jest więc zdziwienie bohaterów, kiedy rankiem budzą się z osobowością zamkniętą w nieswojej rzeczywistości, na czas poszukiwań fontanny, która umożliwi cofnięcie zaklęcia, zamieniają się życiami. Nietrudno zgadnąć, że radzą sobie z nimi fatalnie, ale przecież wszystko musi skończyć się dobrze i z morałem. Scenarzyści udają tutaj, że nie chodzi tylko o wydepilowane genitalia, problemy z wypróżnianiem się, onanizm i wkładanie kciuka w tyłek – tak, takimi efektami chcą wzbudzić śmiech, ale o rzeczy poważne. Przemiana ma być sprawdzianem – dla jednego z odpowiedzialności, dla innego z wierności. Na początku oczywiście pokusy są duże, jest ciężko, jednak, co jest do przewidzenia, bohaterowie wychodzą z sytuacji obronną na ręką. Triumfuje praca pod dyktando korporacji, bumelanctwo nie znajduje żadnego wytłumaczenia. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
sobota, 16 maja 2015
NAJLEPSZE NAJGORSZE WAKACJE
"Kiedy dorosnę, chcę być taki jak ty" - rzuca 40-letni Owen do nastolatka, który po brawurowym ślizgu na wodnej zjeżdżalni "uratował" zakleszczone tam dzieciaki z nadwagą.
To coś więcej niż żart: Owen (Sam Rockwell), menedżer parku wodnego, faktycznie zachowuje się jak chłopiec w krótkich spodenkach. Życia nie traktuje zbyt serio, nie ma poważnych planów na przyszłość, balansuje na granicy między nonszalancją a infantylnością. Ale właśnie dlatego tak dobrze rozumie czternastolatka.
Tym czternastolatkiem jest Duncan (Liam James), który w parku wodnym zjawia się z bagażem kompleksów i rodzinnych traum. Jego ojciec porzucił matkę dla młodszej i zniknął. Matka (Toni Collette) związała się z gruboskórnym Trentem (Steve Carrell), który Duncana nie lubi. Jadą razem na wakacje do letniego domu Trenta, ale jeszcze zanim dojadą na miejsce, zdążą dojść do wniosku, że ten wyjazd nie może się udać. Nat Faxon i Jim Rash, nagrodzeni Oscarem za scenariusz "Spadkobierców" Alexandra Payne'a, doskonale wiedzą, jak klasyczny schemat - wakacje i dojrzewający nastolatek - wypełnić bezpretensjonalnym żartem i błyskotliwym detalem. Trent ma rozgadaną, sfrustrowaną siostrę, która między jednym a drugim zdaniem potrafi wypalić: "A moja siostrzenica została w październiku zgwałcona". Uwodzi cała plejada wyrazistych bohaterów, łącznie z Caitlin (Maya Rudolph), dziewczyną Owena, która ma dość jego szczeniactwa. A skoro mamy park wodny, to i roznegliżowane ciała, i erotyczne podchody, bo zmagający się z burzą hormonów Duncan bez wiedzy matki zatrudnia się w parku. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
To coś więcej niż żart: Owen (Sam Rockwell), menedżer parku wodnego, faktycznie zachowuje się jak chłopiec w krótkich spodenkach. Życia nie traktuje zbyt serio, nie ma poważnych planów na przyszłość, balansuje na granicy między nonszalancją a infantylnością. Ale właśnie dlatego tak dobrze rozumie czternastolatka.
Tym czternastolatkiem jest Duncan (Liam James), który w parku wodnym zjawia się z bagażem kompleksów i rodzinnych traum. Jego ojciec porzucił matkę dla młodszej i zniknął. Matka (Toni Collette) związała się z gruboskórnym Trentem (Steve Carrell), który Duncana nie lubi. Jadą razem na wakacje do letniego domu Trenta, ale jeszcze zanim dojadą na miejsce, zdążą dojść do wniosku, że ten wyjazd nie może się udać. Nat Faxon i Jim Rash, nagrodzeni Oscarem za scenariusz "Spadkobierców" Alexandra Payne'a, doskonale wiedzą, jak klasyczny schemat - wakacje i dojrzewający nastolatek - wypełnić bezpretensjonalnym żartem i błyskotliwym detalem. Trent ma rozgadaną, sfrustrowaną siostrę, która między jednym a drugim zdaniem potrafi wypalić: "A moja siostrzenica została w październiku zgwałcona". Uwodzi cała plejada wyrazistych bohaterów, łącznie z Caitlin (Maya Rudolph), dziewczyną Owena, która ma dość jego szczeniactwa. A skoro mamy park wodny, to i roznegliżowane ciała, i erotyczne podchody, bo zmagający się z burzą hormonów Duncan bez wiedzy matki zatrudnia się w parku. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
czwartek, 14 maja 2015
MILLEROWIE
Pomysł jest wyborny. Diler trawy, David, którego niedawno obrobiono dostaje od swojego szefa ryzykowną, acz intratną propozycję – pojedzie do Meksyku i przywiezie trochę marihuany, a w zamian dostanie 100 tysięcy dolarów plus anulowanie długu. Wiedząc jednak, że będąc sam wzbudziłby podejrzenie na granicy, namawia kilkoro znajomych, aby udawali jego rodzinę. Żoną zostaje Rose, striptizerka z zasadami, synem naiwny sąsiad Kenny, zaś córką błąkająca się po ulicach Casey. Czteroosobowa rodzina Millerów wsiada do podstawionego kampera i rusza w trasę. I jak w tego typu filmach bywa, kłopoty piętrzą się już od samego początku i wynikają głównie z różnic charakterów członków fałszywej rodzinki. Wszyscy na siebie wrzeszczą (poza dobrodusznym Kennym) i każdy chce postawić na swoim, nawet jeśli dotyczy to tak miałkiej sprawy, jak zatrzymanie się, aby podpalić fajerwerki. Prawdziwe problemy zaczynają się jednak po przekroczeniu granicy – okazuje się, że towaru jest znacznie więcej niż David początkowo myślał, zaś wkrótce do Millerów przyczepia się inna rodzina na wakacjach, Fitzgeraldowie, której głową jest agent wydziału antynarkotykowego. Polecam i pozdrawiam Markopolo97
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































